Karpacz - Wrażanie z Karpacza

Pobyt w Karpaczu rozpoczęłam od zwiedzania miasta. Cudownie było oderwać się od zgiełku ruchliwych ulic i znaleźć się w tak uroczej miejscowości. Moją ciekawość od razu rozbudziło Muzeum Zabawek, gdzie, obok innych niezwykłych eksponatów, obejrzeć można całe setki lalek. Ciekawość zaprowadziła mnie również do Muzeum Sportu i Turystyki. Niezatarte wrażenie wywarła na mnie drewniana, pochodząca podobno z trzynastego wieku świątynią Wang, wzniesiona z drewna przez Norwegów i przeniesiona do Karpacza w wieku dziewiętnastym. Interesuję się historią i ta pasja sprawiła, że wracałam do kościółka kilkakrotnie, raz to przyglądając się uważnie jego niezwykłym kształtom, innym razem próbując chłonąć niemal mistyczną atmosferę tego miejsca. Największe wrażenie wywarły na mnie malownicze widoki, przypominające bardziej widokówki lub niejednokrotnie oglądane przeze mnie w muzeach pejzaże.
Karpacz sprawiał, że gdy wstawałam rano i otwierałam okno, zapierało mi dech. Sama miejscowość jest niewielka i urocza, jej centrum ciągnie się wzdłuż krętej drogi, biegnącej w górę lub w dół. Dookoła są góry, tuż przy budynkach, niekiedy na wyciągnięcie ręki widać las. Nawet kolory zdawały się bardziej intensywne i urozmaicone, niż te, do których przywykłam w znanym mi krajobrazie. Niesamowitym przeżyciem była przejażdżka kolejką górską, zbudowaną na jednym ze stoków okalających Karpacz. Powietrze było pełne zapachu i świeżości, wielką przyjemność, zaraz po śniadaniu, sprawiały mi spacery. Poznałam wielu miłych ludzi i z dużą niechęcią opuszczałam miasteczko, zaledwie po tygodniu pobytu.
Pozostałe reportaże: